Suknia ślubna kupić czy wypożyczyć?

10:58 Ślubne Potyczki 0 Comments




















Suknia ślubna. Marzysz o niej miesiącami, śnisz  o niej po nocach i wreszcie nadchodzi ten dzień. Wchodzisz do salonu, widzisz tę jedną jedyną, czujesz drżenie serca, patrzysz na cenę…. i cały twoje entuzjazm opada jak cycki bez biustonosza. 4 tysiące za taką kieckę?– myślisz sobie i przecierasz oczy ze zdumienia. Ale to już nie sen, to jawa, koszmarek rzeczywistości –sukienka kosztuje jak dwie twoje pensje. To wtedy pojawia się zazwyczaj pytanie: Kupić nową suknię czy wypożyczyć używaną? To właśnie wtedy panna młoda staje nad jednym z większych dylematów podczas organizacji ślubu: zaszaleć, czy też powściągnąć emocje i iść w sukience, którą miał już ktoś inny na sobie? Czuć się niepowtarzalnie, czy też cały czas myśleć, że suknia może się wybrudzić, a pani w komisie zabierze wówczas całą wpłaconą za nią kaucję? Dla mnie wybór był oczywisty: chcę nową sukienkę. Ja jednak mogłam wybierać, miałam odłożone na ten cel oszczędności. Co jednak, kiedy panna młoda nie ma funduszy na nową suknię, albo po prostu szkoda jej wydać tyle pieniędzy na strój, który założy tylko jeden, jedyny raz? Wtedy oczywiście pozostaje poszukanie używanej sukienki, która w jakimś stopniu odzwierciedlać będzie tę wymarzoną suknię ze snów.


            Dlaczego wolałam wybrać sukienkę nową? Bo nie chciałam mieć poczucia, że ktoś szedł już w mojej sukni do ołtarza, że nie jest to strój na ten jeden, jedyny dzień. Drugi powód: chciałam mieć suknię nie zniszczoną, a przy wypożyczaniu używanej nie mogłam mieć takiej pewności. Brak koralików, zaplamiona lekko sukienka- na to trzeba się przygotować wybierając używany model. Nie miałam również ochoty płacić kaucji, (niebagatelna to suma 300- 500 zł), która przepadłaby mi, gdybym rozdarła suknię, pobrudziła ją sokiem, trawą itd. Tak niestety się dzieje w przypadku sukni używanej. Chciałam też, żeby suknia była dopasowana tylko do mnie, a w przypadku przeróbek na sukni używanej nie do końca jest taka możliwość. Nie można bowiem skracać jej, naruszać formy aż tak bardzo, bo potem musi wrócić do pierwotnego stanu. Odstraszało mnie również to, że przy wypożyczaniu sukni, musiałabym zorganizować sesję plenerową albo w dniu ślubu, albo tuż po nim(przecież suknię trzeba zwrócić w ciągu kilku dni). Ja wolałam dać sobie tydzień na ostudzenie emocji po ślubie i już na spokojnie wykonać sesję zdjęciową. To oczywiście moje argumenty. Każdy ma inne powody, dla których decyduje się na kupienie nowej sukni ślubnej lub wypożyczenie używanej. Każdy z tych powodów jest tak samo istotny, dlatego nie sugerując się moją opinią, same wybierzcie, jaki sposób nabycia sukni najbardziej wam odpowiada. Aby wam to ułatwić, pod spodem zamieszczam listę wad związanych z zakupem nowej sukni i wypożyczeniem używanej. Dzięki temu będzie wam łatwiej podjąć własną decyzję.



Wady sukni wypożyczonej:

  • Ktoś ją już przed tobą nosił;
  • Na weselu musisz się skupiać, czy jej nie poplamisz, podrzesz(chodzi o jakieś większe zabrudzenia typu zabrudzenie od trawy, plamy z soku, rozdarcie sukni), bo musisz wtedy płacić dodatkowe pieniądze za uszkodzenie sukienki;
  • Do ceny sukni wypożyczonej musisz doliczyć cenę kaucji od 300- 500 zł, którą salon pobiera w razie zniszczenia sukienki (może to być całość kwoty lub jej część w zależności od rodzaju zniszczenia);
  • Do kwoty wypożyczenia sukni trzeba doliczyć cenę za przeróbki sukni, bo sukienka jest przerabiana i dopasowywana na koszt panny młodej;
  • Czasem cena sukienki wypożyczonej jest niewiele niższa od sukienki nowej, którą kupisz np. podczas wyprzedaży starszych kolekcji;
  • Musisz się spieszyć ze zrobieniem sesji zdjęciowej, bo suknię wypożyczasz zazwyczaj na kilka dni;
  • Wypożyczona suknia – musicie się z tym liczyć- może zawierać poważne usterki np. brak koralików, czy mieć jakieś plamy.


Wady sukni kupionej:
  • Wysoka cena;
  • Zaleganie po ślubie w szafie;
  • Niepewność, że się ją sprzeda;
  • Gdy chcesz ją sprzedać, musisz zapłacić za pralnię.





0 komentarze: