Przećwiczona panna młoda

05:28 Ślubne Potyczki 0 Comments


















Słowo „ślub” powoduje, że w głowach wielu z nas pojawia się istne szaleństwo. Muszę iść do fryzjera, do kosmetyczki, to poprawić, tamto zrzucić itd. Zupełnie jakbyśmy wcześniej nie dostrzegały pewnych niedociągnięć urodowych, albo gdybyśmy nagle przestały lubić siebie. Hmmm.. nigdy nie zrozumiem logiki myślenia kobiet, choć sama jestem kobietą :) Prawda jest taka, że szykujemy bat na własną pupę, starając się nagle prześcignąć naturę i samego Boga. Nie zawsze wychodzi nam to na dobre…o czym za chwilę.
            Pewnie wiele z was, gdy przychodzi wiosna, gdy przychodzi ważna uroczystość, gdy przychodzi ŚLUB, stara się zrobić ze swoim ciałem wszystko, co możliwe. A oznacza to ni mniej ni więcej jak katowanie go wielogodzinnymi ćwiczeniami. To najlepszy sposób na otrzymanie psychicznej satysfkacji, że robi się dla siebie wszystko co możliwe, bo przecież pot leje się strumieniami, siniaki wyskakują na łydkach, a zakwasy nie pozwalają nam żyć przez kolejny tydzień. Tylko nie zawsze jest to mądre i nie zawsze zdrowe, o czym przekonałam się kiedyś na własnej skórze. Nadchodziła wiosna, a do tego w perspektywie pojawił się ślub, więc wiadomo- wpadłam na genialny pomysł, że trzeba zacząć się ruszać. W grę oczywiście nie wchodziło żadne tam spokojne spacerowanie. Jak się wziąć za siebie to na poważnie. Wyciągnęłam więc z szafki wszystkie zakurzone płyty z ćwiczeniami i dawaj wybieram, które dadzą mi najlepszy wycisk. Najpierw włączyłam klasyczny aerobik. Nie, to za spokojne- stwierdziłam po chwili. Wyszukałam z mojej kolekcji super extra mega mocny wycisk, czyli zestaw ćwiczeń, po których masz być jak młody bóg, tudzież młoda boginka. Wybór był chyba dobry, bo po 10 minutach ledwo mogłam złapać oddech, a po 20 pot lał się ze mnie strumieniami. Mało nie padłam na zawał, ale nic, brnęłam dalej. Ja tak szybko się nie poddaję. Po 30 minutach musiałam przyznać, że nazwa płyty na pewno nie kłamie, a po 35 zdałam sobie sprawę, że świat podczas ćwiczeń zupełnie zmienia odbiór rzeczywistości. Ja na przykład wokół siebie widziałam same ciemne plamki. Może to endorfiny, o których ciągle głośno- zdążyłam pomyśleć i..zemdlałam. Na tym zakończył się mój pierwszy i chyba ostatni dzień ćwiczeń. Ochrzaniona porządnie przez narzeczonego, który znalazł mnie na dywanie, poważnie się teraz zastanowię, zanim sięgnę po płytę z aerobikiem. Bo na nich, podobnie jak na lekarstwach w aptece, powinno być ostrzeżenie: przed użyciem należy skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każda próba ćwiczeń na własną rękę zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu.


http://www.coralleisure.ie


0 komentarze: