Ciągle pada...

06:02 Ślubne Potyczki 0 Comments
















„Ciągle pada..
A ja chodzę, nie przejmując się ulewą ani spiesząc,
Czując jak mi krople deszczu usta pieszczą,
ze złożonym parasolem idę pieszo, o tak!”


O, gdyby mieć do siebie taki dystans w dniu ślubu jak w piosence Czerwonych Gitar, byłoby cudownie. Jednak nikt nie przekona mnie, że widok deszczu za oknem nie wywołuje u panny młodej zdenerwowania i oznak paniki. Bo niby jak suchą nogą może przejść do kościoła? Jak będzie wyglądała jej suknia po przechadzce po mokrym chodniku? W jaki sposób uchroni swoich gości przed strugami deszczu, które będą na nich spływać podczas składania życzeń przed kościołem? Takie i inne pytania zadaje sobie każda panna młoda, której pogoda mimo modlitw i modłów nie dopisała w dniu ślubu. Jednak bez paniki! Nie ma takiej sytuacji, z której nie można by wybrnąć, z której nie można by wyjść obronną ręką. Wszystko zależy tylko od naszego spojrzenia na świat i kreatywności.

            Pada? –Od czego jest parasolka, którą zakupiłaś wcześniej na ten dzień (tak, tak, na pewno pamiętałaś, że może być paskudna pogoda). Ta biała, którą wybrałaś, doskonale pasuje do stroju ślubnego, ta kolorowa- idealnie wypadnie na zdjęciach. Zapomniałaś kupić? Zadzwoń do świadkowej. Ona już na pewno zorganizuje co potrzeba.




            Nie pobrudzisz sukienki- zwykle jest tak, że samochód z młodymi podjeżdża bardzo blisko kościoła. Parę kroków, ty w asyście świadkowej albo narzeczonego, który otacza cię czule parasolem. Podnosisz do góry sukienkę, żeby nie ciągnęła się po chodniku i szast prast, jesteś już w kościele (miejmy nadzieję, że jeszcze nie zabłoconym przez gości).





            Wyślij świadka do zakrystii, niech spyta, czy goście mogą składać życzenia w bocznej nawie kościoła (byłam na pewnym ślubie w zimie, gdzie ksiądz sam to młodym zasugerował) albo sama dużo wcześniej dowiedz się od księdza, czy w przypadku brzydkiej pogody byłaby taka możliwość. Jeśli nie, oznajmij gościom (przez posłańców ;)), że życzenia będą składane na sali. Sądzę, że dla gości to też będzie większy komfort.

            A kiedy już poślubiona wyjdziesz z kościoła i przemkniesz znów szybko schowana szczelnie pod parasolem męża, wtedy już mogą cię opuścić zmartwienia. Na sali jest sucho i to wesele już niczym się nie różni od tego, które wyprawiane jest przy pięknej pogodzie. No może tylko goście więcej tańczą, a nie rozłażą się po okolicy, jak to bywa w piękny, słoneczny dzień. Widzisz jaką jesteś szczęściarą?


Źródła zdjęć:
http://www.lwdbridal.com
http://www.lusterstudios.com/
http://twobirdsphoto.com

0 komentarze: